Wczoraj lepiej niż dnia poprzedniego.
70,8
Dziś znów mniej. Czyli faktycznie dieta zadziałała.
70,4
Kalorii mniej niż przewidziano.
71,0
Ile kalorii? Nie wiem. W cholerę. I to się więcej nie powtórzy.
70,8
535,6 kcal - w nie najlepszym wydaniu, ale zawsze.
Cóż, nie jest źle, pomijając może wczorajszy wyskok z połową pizzy, dwoma czekoladkami, frytkami, cheeseburgerem i lodami.
Trudno.
Tak z resztą chciałam zrobić - najeść się paskudztw zaraz po, żeby potem mnie nie ciągnęło. I nie ciągnie. Czyli wszystko pod kontrolą. Teraz muszę się trzymać. Ostro.
70,8
Wczoraj chyba miałam chwilowe załamanie. Dziś dzień ostatni. Zobaczymy, co waga powie mi jutro rano.
70,3
Źle, zdecydowanie źle. Pól kilo plus. Nadrabiam rozciąganiem się, brzuszkami i tańcem. Przynajmniej coś. Jak nie zadziała, to najwyżej poprawi mi to tylko samopoczucie, że coś zrobiłam, a nie siedziałam bezczynnie.
Do końca jeszcze tylko dwa dni. I podczas ich trwania zamierzam zejść poniżej siedemdziesięciu. I już.
70,6
Widać do granicy jest dalej, niż myślałam.
70,1
I powoli zbliżam się do przekroczenia magicznej granicy. Cóż, potem będę wyczekiwać na drugą.
70,1
I powtórka z rozrywki...
70,5
Dzień najgorszy. Bez kolacji i z paskudną niesłodzoną herbatą. Przeżyję. Jeszcze tylko kilka godzin do jutra i porannej kawy.
71,1
Po wczorajszym niemal braku obiadu i mdłej kolacji przyszły skutki. I dobrze, chociaż tyle. Gdybym dziś zobaczyła brak zmiany, albo i nawet większą wagę - chyba zwątpiłabym w to wszystko.
Jednak, mimo wszystko, opłacało się nie pochłonąć pizzy. I nie skusić się na czekoladkę.
71,5
Dziś waga bez zmian, ale to dobrze. Po wczorajszej dawce owoców myślałam, że będzie o wiele gorzej.
72,2
Waga tym razem nie jest dla mnie aż tak łaskawa. No, ale grunt, że cyfry lecą w dół.
Nie jest źle, biorąc pod uwagę, że wiele osób wypowiadając się o diecie kopenhaskiej twierdziło, że nawet przez całą pierwszą połowę czasu można nie schudnąć ani trochę, a wszystko ruszy dopiero potem.
Póki co - zadowolona.
72,2
***
designed by Lilith